Nowy numer 22/2020 Archiwum

Bez nich nie byłoby "Gościa" - poznaj siedmiu naczelnych

W redakcyjnym korytarzu wiszą portrety siedmiu redaktorów, którzy kierowali „Gościem” na przestrzeni lat. Ich praca stworzyła ideowe i organizacyjne zręby naszego tygodnika. Przypominamy tych, których dzieło kontynuujemy.

Każdy z nich wniósł coś bardzo osobistego do profilu „Gościa”, zarówno przez własne teksty, jak i dobór współpracowników oraz pomysły na graficzną oprawę tygodnika. Łączy ich pasja, przekonanie, że redagowanie pisma jest ważnym zadaniem nie tylko dziennikarskim, ale przede wszystkim duszpasterskim. Żaden z nich nie ukończył studiów dziennikarskich. Byli teologami, specjalizującymi się w różnych dyscyplinach, ale za to ludźmi ciekawymi świata. Redagowania pisma uczyli się w trakcie wykonywania funkcji redaktora naczelnego, metodą prób i błędów. Czasem praca w „Gościu” była w ich biografii zaledwie epizodem, jak w przypadku Teodora Kubiny oraz Józefa Gawliny, dla innych – Józefa Gawora, Stanisława Tkocza czy Marka Gancarczyka – najważniejszym życiowym powołaniem. Najdłużej, gdyż przez blisko 30 lat, kierował „Gościem” ks. Tkocz, ustanawiając rekord trudny do pobicia.

Wszyscy oni okazali się także zdolnymi publicystami, chętnie sięgającymi po pióro, aby komentować najważniejsze wydarzenia w Kościele czy świecie współczesnym. Byli postaciami znaczącymi nie tylko w Kościele lokalnym, ale także w innych diecezjach, zwłaszcza kiedy „Gość” stawał się coraz bardziej tygodnikiem ogólnopolskim. Odznaczali się mądrym polskim patriotyzmem, pozbawionym szowinizmu, otwartym na sąsiadów, zarówno z Zachodu, jak i Wschodu. Potrafili również dawać osobiste świadectwo w czasach próby. Dość przypomnieć, że dwóch spośród tej siódemki przeszło przez niemieckie obozy koncentracyjne, a abp Gawlina posługiwał jako sanitariusz w ostatniej fazie bitwy o Monte Cassino. Ks. Tkocz był ważną postacią opozycji antykomunistycznej w latach 80. ubiegłego wieku. Do dzisiaj niewyjaśniona jest zagadka tajemniczych strzałów, które zostały oddane jesienią 1989 r. w kierunku jego mieszkania. Ks. Gancarczyk zaś został skazany w III Rzeczypospolitej za mówienie prawdy o tym, czym w istocie jest aborcja.

Starali się być wierni wskazówce, jaką 95 lat temu dał im sługa Boży kard. August Hlond, pomysłodawca i założyciel „Gościa Niedzielnego”, który w tekście otwierającym pierwszy numer zalecał, aby pismo „w duszną atmosferę społeczną tchnęło orzeźwiający powiew Chrystusowego ducha”. Z tego, jak my ją wypełniamy, co tydzień rozliczają nas czytelnicy.•

Ten, który zaczął

Bp Teodor Kubina 
(1923–1924)   Bp Teodor Kubina (1923–1924)
Wybierając ks. Kubinę na pierwszego redaktora „Gościa Niedzielnego”, administrator apostolski polskiej części Górnego Śląska ksiądz August Hlond kierował się zapewne nie tyle profesjonalnym przygotowaniem kandydata, ile pozycją, jaką miał wówczas wśród górnośląskiego duchowieństwa. Ks. Kubina był bowiem jednym z najbardziej zaangażowanych propolsko kapłanów tamtej doby, ale także intelektualistą, którego publikacje naukowe i propagandowe w czasie plebiscytu cieszyły się wielką poczytnością. Stworzenie polskiego kościelnego tygodnika w Katowicach w tamtych warunkach nie było łatwe. Nie tylko dlatego, że nikt wcześniej tego nie robił. Społeczność katolicka po latach walki o przynależność państwową Górnego Śląska była rozbita. Dlatego przystępując do redagowania pisma, ks. Kubina wiedział, że lokalny Kościół potrzebuje medium budującego jej tożsamość w nowych czasach. Większość tekstów pisał sam, choć stopniowo do „Gościa” zaczęli pisywać także inni, głównie kapłani. Szybko udało mu się zbudować sprawny kolportaż, co było możliwe dzięki wielkiemu zaangażowaniu miejscowego duchowieństwa, potrafiącego docenić rolę, jaką na parafiach odgrywał poczytny tygodnik. Skromna początkowo, ale zaprojektowana z wielkim smakiem szata graficzna tygodnika stopniowo była wzbogacana rysunkami i grafikami. W 1925 r. ksiądz Kubina został powołany przez papieża Piusa XI na pierwszego biskupa częstochowskiego. Doświadczenie pracy redakcyjnej w Katowicach wykorzystał na nowym stanowisku, tworząc w Częstochowie diecezjalny tygodnik „Niedziela”. •

Krótko, ale owocnie

Abp Józef Gawlina 
(1924–1926)   Abp Józef Gawlina (1924–1926)
Redagował „Gościa” krótko, ale z sukcesami. Udało mu się nie tylko podwoić nakład, ale także wprowadzić wiele nowych rubryk i ożywić publicystykę. Podobnie jak jego poprzednik, pismo nie tylko redagował, ale i sam często do niego pisał. Wielką popularnością cieszyły się jego wspomnienia z okresu I wojny światowej, kiedy jako żołnierz niemieckiej armii cesarskiej służył na Bliskim Wschodzie. Łączył redagowanie „Gościa” z pracą w Akcji Katolickiej i umiejętnie wykorzystał ich działaczy do propagowania tygodnika oraz jego kolportażu. Wymyślił niezwykle popularną później postać Stacha Kropiciela, co w lekkiej formie umożliwiało mu komentowanie poważnych problemów społecznych. Prymas Hlond wysoko cenił pracę ks. Gawliny w „Gościu”, dlatego w 1927 r. polecił mu zorganizowanie w Warszawie Katolickiej Agencji Prasowej. Jako biskup polowy Wojska Polskiego abp Gawlina wszedł do narodowej legendy, towarzysząc żołnierzom II Korpusu w bitwie o Monte Cassino. •

Modernizator

Ks. Alojzy Siemienik 
(1926–1939)   Ks. Alojzy Siemienik (1926–1939)
reprodukcje henryk przondziono /foto gość
Przygotowywał się do swej funkcji, studiując modele prasy katolickiej w Polsce i w Europie. Zaczął redagować „Gościa” bardziej aktualnego, starając się wyrazić opinie na różne tematy. Pragnąc wydawać tygodnik w bardziej atrakcyjnej formie graficznej, powiększając zespół, ks. Siemienik musiał zadbać o nowe źródła dochodów. W tym celu stworzył nowoczesny system akwizycji reklam. W 1928 r. przychody z reklam stanowiły już blisko 25 proc. budżetu pisma. Dzięki temu „Gość” miał drogie, ale bardzo efektowne okładki drukowane w technice rotograwiurowej, co w ówczesnych czasach było luksusem, na który mogły sobie pozwolić jedynie największe magazyny. Do dzisiaj tamte okładki zachwycają polotem, jakością fotografii czy nowoczesnością form graficznych. Wojna przerwała rozwój pisma. Tygodnik w latach 30. osiągał nakład do 40 tysięcy egzemplarzy. Biorąc pod uwagę fakt, że rozchodził się tylko na terenie diecezji katowickiej, znacznie mniej licznej, trzeba przyznać, że było to ogromnym osiągnięciem. „Gość Niedzielny” gościł wówczas praktycznie w każdej katolickiej rodzinie. Poza grzbietem głównym ks. Siemienik stworzył wiele okolicznościowych dodatków, m.in. dla poszczególnych parafii. Przede wszystkim zaś powołał do życia czasopismo dla dzieci „Mały Gość Niedzielny” oraz dla mniejszości niemieckiej „Der Sonntagsbote”. Jednorazowy nakład wszystkich wydawnictw „Gościa Niedzielnego” wynosił ok. 100 tys. egzemplarzy. Lepszy wynik miał jedynie wydawany przez Drukarnię i Księgarnię św. Wojciecha w Poznaniu „Przewodnik Katolicki”. W czasie wojny i okupacji Niemcy zakazali wydawania „Gościa”. •

Odnowiciel

Ks. Klemens Kosyrczyk 
(1945–1952)   Ks. Klemens Kosyrczyk (1945–1952)
Po wojnie pismo odrodziło się już w lutym 1945 r. jako pierwsze na Górnym Śląsku. „Gościa” redagował nowy zespół, kierowany przez ks. Klemensa Kosyrczyka, utalentowanego publicystę, który debiutował na jego łamach przed wojną. Współtworzył popularną postać Stacha Kropiciela, ludowego gawędziarza i komentatora bieżących wydarzeń. Pisane przez ks. Kosyrczyka gwarą teksty stały się marką firmową „Gościa” na wiele lat i długo po śmierci autora czytelnicy prosili o powrót do tej formy publicystyki. W jakiś sposób udało się to dopiero Bogdanowi Widerze, który w latach 80. stworzył równie popularną postać Jarosława Starzyka, przedwczesnego emeryta, ironicznie i z dystansem komentującego bieżące wydarzenia. Ks. Kosyrczyk w czasie wojny był więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych Dachau i Gusen. Do tego doświadczenia odwoływał się też w swojej publicystyce. Nie mógł wydawać takiego pisma, jakie mu się marzyło, gdyż pod koniec lat 40. ubiegłego wieku cenzura interweniowała nawet w teksty religijne. Wiedział, że w „Gościu” nie zawsze może pisać całą prawdę, ale i nie kłamał, co w czasach totalnego zakłamania i obłudy miało ogromne znaczenie. Ważnym sukcesem „Gościa” było wejście z kolportażem już w 1945 r. na teren Śląska Opolskiego oraz Dolnego Śląska.•

Niezłomny świadek

Ks. Józef Gawor 
(1952–1974)   Ks. Józef Gawor (1952–1974)
reprodukcje henryk przondziono /foto gość
Przyszło mu redagować„Gościa Niedzielnego” w środku stalinowskiej nocy. Zanim został redaktorem naczelnym, redagował pismo Sodalicji Mariańskiej „Nasza Droga” oraz współpracował z tygodnikiem. Napisał w tym okresie wiele ważnych tekstów, m.in. wspomnienia obozowe, w których opisywał ostatnie chwile życia przyszłego błogosławionego ks. Emila Szramka. Publikacje odegrały ważną rolę w jego procesie beatyfikacyjnym. Pracę ks. Gawora w „Gościu” przerwało w listopadzie 1952 r. wygnanie wszystkich biskupów z Katowic. Wskazany przez władzę wikariusz kapitulny, tymczasowy rządca diecezji, natychmiast usunął ks. Gawora ze stanowiska. Do redakcji powrócił on dopiero w listopadzie 1956 r., gdy biskupi wrócili. Jedną z pierwszych decyzji bp. Stanisława Adamskiego było przywrócenie ks. Gawora jako redaktora naczelnego „Gościa”. Urząd sprawował nieprzerwanie do 1974 r. Wykorzystując okres odwilży po 1956 r., szybko podniósł nakład tygodnika. Wierny ideałom ruchu sodalicyjnego, znalazł wspólny język z ks. Franciszkiem Blachnickim. Razem stworzyli dodatek do „Gościa” pt. „Niepokalana Zwycięża”, pierwszą publiczną platformę ruchu abstynenckiego, który następnie rozwinął się w ruch oazowy.

W tym czasie „Gość Niedzielny”, obok „Przewodnika Katolickiego” z Poznania, był jedynym tygodnikiem kościelnym ukazującym się w naszym kraju. Redakcja była obiektem ustawicznych szykan ze strony administracji państwowej i organów bezpieczeństwa. W latach 60. wydanie każdego numeru tygodnika było loterią. Nie wiadomo było, czy drukarnia przyjmie zamówienie, czy będzie przydział papieru dla „Gościa”, co usunie cenzura. Długi, 3-tygodniowy cykl wydawniczy uniemożliwiał robienie pisma aktualnego. Nie zrażając się tymi kłopotami, ks. Gawor starał się tworzyć pismo ciekawe i odnoszące się do wszystkich ważnych spraw w Kościele i w społeczeństwie. Redagował „Gościa” sam, choć stworzył wokół siebie niewielki krąg współpracowników. Bardzo wiele pisał, często pod różnymi pseudonimami. Miał wizję pisma adresowanego do szerokich rzesz czytelników, poruszającego ich problemy, ale także krytycznego wobec rzeczywistości. Jego dziennik, prowadzony systematycznie przez te wszystkie lata, jest dramatycznym zapisem zmagań z cenzurą oraz władzami o zachowanie suwerenności i wiarygodności pisma. Czytelnicy doceniali jego pióro, zwłaszcza opowiadania i felietony. Był niezwykłym kapłanem i człowiekiem. Dwa lata spędzone za drutami obozów koncentracyjnych Dachau i Gusen odcisnęły na nim swoje piętno. Widział, do czego ludzie mogą być zdolni, i dlatego z taką pasją głosił Dobrą Nowinę. Pisał również publikacje naukowe, interesował się sztuką kościelną. Był znakomitym katechetą, często zapraszanym do głoszenia rekolekcji i konferencji w różnych diecezjach. •

W czasach przełomu

Ks. Stanisław Tkocz 
(1974–2003)   Ks. Stanisław Tkocz (1974–2003)
józef wolny /foto gość
Kierował „Gościem Niedzielnym” przez blisko 30 lat. Z diecezjalnego pisma zrobił opiniotwórczy magazyn, czytany w całej Polsce. Przychodził do redakcji jako doświadczony kurialista, ale w młodości studiował dziennikarstwo, które porzucił, idąc za głosem powołania. Pierwsze lata w „Gościu” były dla niego trudne. Cenzura, limity przydziałów papieru i drukarnie w różnych miejscach Polski uniemożliwiały skuteczną zmianę profilu pisma. Ta sytuacja zmieniła się w sierpniu 1980 r. Korzystając ze wsparcia bp. Herberta Bednorza, odpowiedzialnego wówczas w episkopacie za prasę i wydawnictwa katolickie, ks. Tkocz doprowadził do zwiększenia przydziału papieru, skrócenia cyklu wydawniczego oraz zmiany formatu tygodnika. Zbudował także nowy zespół redakcyjny, korzystając z piór znanych dziennikarzy warszawskich. Na początku 1981 r. „Gość” ukazywał się już w nakładzie 200 tys. egzemplarzy i stał się ważnym graczem na rynku medialnym w Polsce. W stanie wojennym pismo zostało na cztery miesiące zawieszone, a później musiało się borykać z wieloma problemami, co jednak nie zrażało ks. Tkocza. To wtedy odważne teksty z „Gościa” były czytane przez zachodnie stacje radiowe, a czasem przedrukowywane w drugim obiegu, kiedy cenzura uniemożliwiała ich publikację w tygodniku. Wielkim sukcesem ks. Tkocza było reaktywowanie we wrześniu 1982 r. „Małego Gościa Niedzielnego”, jedynego czasopisma religijnego dla dzieci w bloku wschodnim. Ksiądz Tkocz poradził sobie także z nowymi wyzwaniami po 1989 r. Nikt już nie reglamentował papieru, ale jego ceny rosły z dnia na dzień. Rozpadał się kolportaż, a świecka prasa, zasilana zagranicznym kapitałem, przechodziła modernizację, uciekając szybko konkurencji. Wtedy ks. Tkocz radykalnie zmienił „Gościa”. Poza grzbietem głównym zaczęły się ukazywać dodatki diecezjalne, stworzył prywatny kolportaż i powiększył zespół. „Gość” stał się magazynem i awansował do czołówki tygodników opinii. Wspierał akces Polski do Unii Europejskiej. Z okazji 75-lecia pisma ks. Tkocz spotkał się z Janem Pawłem II w Watykanie. Pod koniec życia dostrzegł znaczenie internetu i powołał portal wiara.pl, profesjonalnie i nowatorsko redagowany przez ks. Artura Stopkę. Był ważnym doradcą biskupów katowickich: Herberta Bednorza oraz Damiana Zimonia, którego znał jeszcze z czasów nauki w rybnickim liceum. W latach 80. ubiegłego wieku był autorytetem dla wielu środowisk opozycyjnych, których przedstawiciele nieraz zaglądali do naszej redakcji. Utrzymywał dobre kontakty z wieloma hierarchami w Polsce, a szczególnie z abp. Józefem Życińskim. Był świetnym mówcą, często jeździł z wykładami po Polsce. Bez rozgłosu z własnych pieniędzy systematycznie pomagał grupie rodzin wielodzietnych. Ze środków redakcyjnych powołał do życia Fundusz Stypendialny im. bł. Emila Szramka, wspomagający zdolną młodzież licealną. Jako jedyny z dotychczasowych naczelnych swą funkcję sprawował aż do śmierci. •

Lider

Bez nich nie byłoby "Gościa" - poznaj siedmiu naczelnych   Ks. Marek Gancarczyk Roman Koszowski /Foto Gość Objął funkcję redaktora naczelnego tygodnika, mając już nie tylko spore doświadczenie medialne, ale odnosząc sukcesy na tym polu. Od 1996 r. redagował „Małego Gościa Niedzielnego” i w ciągu krótkiego czasu unowocześnił jego szatę graficzną oraz sposób redagowania. Tamto doświadczenie przyniosło pozytywne efekty także w dużym „Gościu”. Ks. Gancarczyk zmienił przede wszystkim makietę pisma oraz wprowadził nowy sposób redagowania tekstów. Wykorzystując trzon starego zespołu, zasilił go nowymi, młodszymi dziennikarzami, co stworzyło dobrą mieszankę rutyny, doświadczenia ze świeżością. Ważnym przedsięwzięciem dla realizacji jego wizji „Gościa” było sprowadzenie do redakcji w 2004 r. ks. dr. Tomasza Jaklewicza, który przebudował i z wielką konsekwencją do lipca br. prowadził dział religijny czasopisma, niewątpliwie najważniejszy w tygodniku. Wszystkie te zmiany były możliwe dzięki życzliwości metropolity katowickiego abp. Damiana Zimonia, który przywiązywał wielką wagę do rozwoju pisma i dał wolną rękę jego naczelnemu. Jeśli chodzi o teologiczną formację pisma, z pewnością nie do przecenienia była rola, jaką w środowisku redakcji odgrywał ks. prof. Jerzy Szymik. Ks. Gancarczyk dokonał nie tylko zmian w szacie graficznej, ale także stopniowej, lecz wyraźnej korekty jego linii ideowej, otwierając tygodnik na środowiska konserwatywne i prawicowe, które za czasów ks. Tkocza znacznie rzadziej gościły na jego łamach. Dążył do tego, aby publicystyka „Gościa” komentowała najważniejsze wydarzenia w Kościele i na świecie. Stworzył model tygodnika, który był naśladowany w innych tytułach diecezjalnych.

Ważnym celem działania ks. Gancarczyka w ostatnich latach jego pracy w „Gościu” było dążenie do połączenia w jednej grupie różnych gatunkowo mediów: drukowanych, elektronicznych oraz radia. Latem 2013 r. ks. Gancarczyk został prezesem należącego do archidiecezji katowickiej Radia eM, co było pierwszym krokiem w stronę integracji mediów będących własnością archidiecezji katowickiej. Konsekwencją tego była zmiana statusu prawnego wydawnictwa, które w 2014 r. stało się grupą medialną Instytut Gość Media. Jej częściami składowymi poza tygodnikiem, dysponującym 20 dodatkami diecezjalnymi w całym kraju, są obecnie miesięcznik „Mały Gość Niedzielny”, portale wiara.pl oraz gosc.pl, a także Radio eM. Dzięki wysiłkom ks. Gancarczyka oraz całego zespołu od 2010 r. do lutego br., kiedy przestał być dyrektorem Instytutu oraz redaktorem naczelnym, nasz tygodnik był najlepiej sprzedającym się w Polsce tygodnikiem opinii. Ten stan nie zmienił się do chwili obecnej. Za swą pracę wielokrotnie był nagradzany prestiżowymi wyróżnieniami przez dziennikarzy i wydawców. Obecnie ks. Gancarczyk jest prezesem zarządu Opoki, która jest fundacją Konferencji Episkopatu Polski.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..